Abraham stał przed Panem

„(…) Abraham zaś nadal stał przed Panem” (Księga Rodzaju 18,22)

Być może wiara, jaką miał Abraham, ciężko wypróbowana w ogniu doświadczeń oraz jego przyjaźń z Bogiem, o której mówi Pismo, wydają nam się wzorem tak wspaniałym, że aż zupełnie dla nas niedościgłym. Daleko nam we własnych oczach do Bożego męża. Nie sądzimy, by kiedykolwiek udało się nam mu dorównać. Ale przecież Abraham rósł w swej wierze stopniowo. Musiał przejść ciężkie doświadczenia. Tak jak szczególnie cenne szlachetne kamienie wymagają wyjątkowo starannego i umiejętnego w sensie artystycznym szlifowania, jak metale, im szlachetniejsze tym silniejszemu muszą być poddane płomieniowi, tak w wyniku ciężkich doświadczeń człowiek, który mimo wszystko pozostaje wierny Bogu, staje się zwycięzcą. Abraham nie zostałby nazwany ‚ojcem wszystkich wierzących’, gdyby jego wiara nie była wystawiana na najsurowsze próby, z których wyszedł zwycięsko.

Wyobraźmy sobie syna producenta bożków, który porzuca cywilizowany sposób życia i udaje się na wieloletnią wędrówkę posłuszny głosowi Niewidzialnego. Wychodzi z rodzinnego miasta nie wiedząc jeszcze, gdzie jest miejsce jego przeznaczenia. Bóg, który go wyprowadził, powiedział, że tę ziemię dopiero mu wskaże. Wyobraźmy sobie lata oczekiwania na obiecanego potomka, aż do starości, i wreszcie próbę najcięższą: ‚Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz…’

Co czuł, zdążając na wierzchołek góry Moria i prowadząc swego tak długo wyczekiwanego syna? Jednak szedł. Nie sprzeciwił się Bożemu rozkazowi, wykazał pełną ufność wobec Jedynego i Wiecznego. Jest to dla nas doskonały przykład i wzorzec. Gdy nachodzą nas wątpliwości dotyczące naszej drogi życia, wątpliwości dotyczące tego, co Bóg powoduje lub dopuszcza w naszym życiu, uczmy się od Abrahama. Widzimy w tym wydarzeniu, jak mocna wiara pozwala przejawić się wierności Bożej.

Tak jak Abraham, my, odkupieni przez Chrystusa, również rozwijamy się, rośniemy. Jeśli okazujemy się wierni w małym, Bóg powierza nam coś większego. Jeśli z prób wychodzimy zwycięsko dlatego, że ufamy naszemu PANU, i dzięki Jego mocy, nasza przyjaźń z Bogiem umacnia się. Jesteśmy cały czas w drodze, podążamy do góry. Jeśli nawet czasem trochę zboczymy, albo na chwilę staniemy, ale możliwie szybko naprawiamy błędy – PAN nas nie opuszcza. On zawarł z nami przymierze i sam jest jego gwarantem.

Ludmiła Sosulska (Chn 01-02/1999