Choroba i uzdrowienie w Biblii

Czterej przyjaciele Hioba sporo czasu poświęcili, by dowieść nieszczęśnikowi, że bardzo zawinił. Bóg jednak ujął się za wiernym Hiobem i potwierdził jego uparte trzymanie się wersji, że to nie jakiś tajemny grzech jest przyczyną wszystkich jego nieszczęść. Skorygował jednak Hioba, że mimo wszystko niezbyt dokładnie widzi rzeczywistość, a pewnym siebie „pocieszycielom” zalecił, by udali się do Hioba z prośbą o łaskawą modlitwę wstawienniczą.

„Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?” – zapytali pewnego razu uczniowie Jezusa. Nic dziwnego, skoro od dzieciństwa słyszeli, że człowiek grzeszy już w łonie matki i że choroba to kara za grzech rodziców. Tak powszechnie komentowano drugie przykazanie mówiące o Bogu zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia.

Choroba – naturalna kolej rzeczy

Odpowiedź Jezusa, że ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, lecz na nim objawią się dzieła Boże, wydaje się sugerować, iż Bóg przeznacza niektórych ludzi do niewinnego cierpienia, aby na nich móc okazać swoją chwałę i moc. Takie pochopne wnioski można wysnuć choćby z dwóch innych opisów ludzi z bezwładem nóg od urodzenia: czterdziestolatka u drzwi pięknych (Dz 3,2) i Eneasza w Listrze (Dz 14,8).

Jezus nie rozpatrywał tutaj problemu pochodzenia choroby, ani też nikogo nie obarczał winą za nią. Chciał powiedzieć tylko, że traktuje ją jako coś, co po prostu wpisane jest w los każdego człowieka. To podejście widać, gdy Jezus oczyścił trędowatego, bo był poruszony jego strasznym stanem (Mk 1,41), albo uzdrawiał tłumy, bo użalał się nad ich beznadziejnym położeniem (Mk 6,34). Takie sytuacje w życiu człowieka są czymś naturalnym. Te nasze ludzkie niedomagania są czasami okazją do ujawnienia się mocy Królestwa Boga i Jego chwały, podobnie jak to było podczas wesela w Kanie Galilejskiej, gdy zabrakło podstawowego napoju. Dlatego właśnie Jan Ewangelista przedstawiał cuda dokonywane przez Jezusa jako znaki chwały i mocy Boga.

Biblia daje wyraźny przekaz, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, doskonałego, a przyczyną jego nieszczęść stało się zerwanie przez człowieka więzi z Bogiem – źródłem życia. W doskonałym człowieku pojawiła się tragiczna dysharmonia, powiedziałbym – rozwarstwienie ludzkiej istoty. Jeden z potomków Adama wiele, wiele lat potem ujął to mniej więcej tak:

Nie rozeznaję się w tym, co robię; ponieważ nie dokonuję tego, czego chcę, ale czynię to, czego nienawidzę. Wiem, że nie mieszka we mnie, to jest w moim ciele, dobro, bo chociaż pragnienie dobra znajduje się we mnie, to wykonania brak. Odkrywam więc prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Cieszę się bowiem prawem Boga jako człowiek wewnętrzny, ale w moich członkach dostrzegam inne prawo, które walczy z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę prawa grzechu, które mieszka w moich członkach. Jak udręczonym jestem człowiekiem! Kto mnie uwolni z ciała podległego tej śmierci? (List ap. Pawła do Rzymian 7,15-24).

Pierwsza para ludzka na Ziemi wpadła w niewolę zepsucia, degradacji. Choć Adam żył jeszcze 930 lat, jego dni zostały już policzone. Gdyby miał dzisiejszą wiedzę, liczyłby się z tym, że zaczął w nim tykać biologiczny zegar znajdujący się w części mózgu zwanej podwzgórzem, a kilkanaście genów zegarowych steruje komórkami nadającymi rytm całemu organizmowi. Adam i Ewa bardzo szybko zdali sobie sprawę, że ich potomstwo to nie tak doskonałe istoty jak oni, gdy zostali stworzeni, lecz ich odbicie odpowiadające ich aktualnemu stanowi. Wkrótce zetknęli się przecież ze zjawiskiem śmierci, a oprócz codziennego mozołu i rodzinnych problemów, zapewne z czasem zaczęło też szwankować zdrowie.

Dzisiaj wiemy, że stan naszego zdrowia uwarunkowany jest genetycznie, że zależny jest też od trybu życia, sposobu odżywiania się, warunków bytowych, czy warunków szeroko pojętego środowiska. Czasami w choroby i nieszczęścia wpędza człowieka jego odwieczny wróg, przeciwnik, niszczyciel i kłamca. Czasem nasze niedomagania pełnią rolę jakby korygującego nas Bożego palca, abyśmy „zyskali mądre serce” (Ps 90,12 BE).

Bóg uzdrawia

Bóg Jahwe już dawno obiecał swemu ludowi uzdrowienie w razie potrzeby, jeśli tylko będą Mu posłuszni. Ozdrowieńcze oddziaływanie leży w Jego charakterze: „Ja, PAN, będę cię leczyć” (Wj 15,26 BE). Doświadczył tego nawet trędowaty Aramejczyk, Naaman, dowódca wojsk króla Aramu. Bóg uzdrowił go, gdy ten, chociaż niechętnie, na polecenie proroka zanurzył się siedem razy w Jordanie. Naaman ze zdziwieniem stwierdził, że jego ciało stało się znowu czyste jak ciało dziecka, uznał więc Boga izraelskiego za jedynego i prawdziwego (2 Krl 5).

Jedna czwarta Ewangelii zawiera opisy uzdrawiania, ponieważ uzdrawianie i wyrzucanie demonów były znakami obecności Królestwa Bożego za dni Jezusa na ziemi. Jezus nie tylko sam uzdrawiał i wyrzucał demony, ale też wysyłał uczniów, by robili to samo. Oczekiwał, że nie tylko tych Dwunastu, ale wszyscy jego uczniowie będą to robić. Powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. (…) Tym, którzy uwierzą, będą towarzyszyć takie znaki: w Moje imię będą wyrzucać złe duchy (…) Na chorych będą kłaść ręce i odzyskają zdrowie (…) Oni zaś poszli i głosili wszędzie Dobrą Nowinę, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał ich słowa znakami, które im [słowom] towarzyszyły” (Mk 16,15-20 BE). Jezus mówi, że takie znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą – czyli chrześcijanom.

Dzieje Apostolskie są opisem tego, jak wypełniali oni polecenie Jezusa. Głosili i nauczali, a Jezus przez nich uzdrawiał chorych, a nawet wskrzeszał zmarłych. Podobnie apostoł Paweł doświadczał tego w swojej służbie. Także autor Listu do Hebrajczyków mówi, że Bóg poręczył głoszone Słowo „przez znaki i cuda, różne dzieła mocy i przez udzielanie Ducha Świętego” (2,4 BE).

Te obietnice nie są zarezerwowane dla jakichś szczególnych chrześcijan, ani też uzdrowienia nie były przeznaczone dla jakiegoś szczególnego okresu historii. Teksty autorów pierwszego okresu Kościoła świadczą, że Justyn Męczennik, Teofil z Antiochii, Ireneusz, Tertulian i Orygenes wiedzieli, co to jest Boże uzdrowienie przez wiarę w Jezusa. Wiedzieli, że uzdrawianie stanowiło normalny element działalności Kościoła. Na przykład, Ireneusz (130-200), biskup Lyonu, napisał: „Ci, którzy prawdziwie są jego uczniami, otrzymującymi od niego łaskę, dokonują w jego imieniu cudów według daru, jaki każdy od niego otrzymał, w celu wspierania dobrego zdrowia innych. Niektórzy, bowiem, bezsprzecznie i prawdziwie wyganiają diabły, tak, że ci, którzy w ten sposób zostają oczyszczeni ze złych duchów, często zarówno zaczynają wierzyć, jak i przyłączają się do kościoła. Inni posiadają wiedzę o rzeczach przyszłych: mają wizje i wyrażają prorocze wypowiedzi. Jeszcze inni uzdrawiają chorych, kładąc na nich ręce, a ci wracają do zdrowia. A co więcej, nawet umarli zostają wzbudzeni i pozostają wśród nas przez wiele lat.”

Inny teolog, Orygenes (185-254), tak się wyraził o chrześcijanach: „Wyganiają złe duchy i dokonują wielu wyleczeń, przepowiadają też niektóre wydarzenia (…) imię Jezusa (…) może usuwać choroby”.

Augustyn (354–430), którego chrześcijanie uważają za największego teologa pierwszych czterech stuleci, w swoim dziele Miasto Boże podaje, że „nadal cuda są dokonywane w imieniu Chrystusa”. Był naocznym świadkiem przywrócenia wzroku niewidomemu w Mediolanie. Opisuje też uzdrowienie człowieka o imieniu Innocenty, u którego jakiś czas mieszkał. Był on leczony na owrzodzenia, których miał „wielką liczbę, zawile umieszczonych w odbytnicy”. „Przeszedł jedną bardzo bolesną operację. Obawiano się, że nie przeżyje kolejnej. Kiedy modlono się o niego, padł na ziemię, jakby go ktoś przewrócił, jęczał i łkał, dygocząc tak, że nie mógł mówić. Nadszedł dzień następnej operacji. Chirurdzy przybyli… okropne instrumenty są wyłożone… właściwa część ciała zostaje odsłonięta; chirurg z nożem w dłoni uporczywie wyszukuje wrzodów do wycięcia. Szuka wzrokiem, bada palcem, używa różnych sposobów. Znalazł doskonale zagojoną ranę. Żadne moje słowa nie są w stanie wyrazić radości, chwały i dziękczynienia dla miłosiernego i wszechmogącego Boga, jakie wylewały się z ust wszystkich, ze łzami i weselem. Tego się nie da opowiedzieć!”

Opisał też przypadek Innocentii, kobiety bogobojnej, znacznego rodu. Została uzdrowiona z nieuleczalnego raka piersi. Lekarz był ciekaw dowiedzieć się, jak wyzdrowiała. Kiedy powiedziała, że uzdrowił ją Jezus, odparł ze złością: „Sądziłem, że dokonam jakiegoś wielkiego odkrycia”. Kobieta, oburzona jego obojętnością, odparowała: „Czyż wyleczenie raka mogło być dla Chrystusa trudne, skoro wskrzesił kogoś, kto cztery dni był martwy?”

Augustyn wspomina jeszcze lekarza uzdrowionego z gośćca podczas aktu Chrztu, oraz starego komedianta, który także doznał uzdrowienia w czasie Chrztu, i to nie tylko z paraliżu, lecz również z przepukliny. Augustyn przyznaje, iż zna tak wiele nadzwyczajnych uzdrowień, że w jednym miejscu stwierdza: „Co mam zrobić? Tak bardzo ciąży na mnie obietnica ukończenia tego dzieła, że nie jestem w stanie zapisać wszystkich cudów, o jakich wiem. (…) Nawet teraz dzieje się wiele cudów, bo ten sam Bóg, który dokonał tych, o których czytamy, nadal je czyni, za pośrednictwem tego, kogo chce [użyć] i tak jak chce.”

Jak Bóg uzdrawia?

Dla ludzi, którzy u Boga szukają uzdrowienia, zazwyczaj odpowiedzią w tej sprawie może być metoda tak „głupia” – w oczach ludzkich – jak kiedyś błoto ze śliny Jezusa i prochu ziemi. Zwyczajne wykonanie polecenia: „Idź i obmyj się w sadzawce Syloe”, przywróciło wzrok niewidomemu od urodzenia, podobnie, jak później zadane proste pytanie: „Czy wierzysz w Syna Człowieczego?” – zmieniło jego życie (J 9).

Dlaczego tak mocarne działanie Boga wywołuje posłuszeństwo Bogu i wiara w Jezusa? Być może dlatego, że ciało nie może być uleczone bez udziału psychiki chorego, co już ok. 500 lat przed Chrystusem zauważył Sokrates: „Nie ma choroby ciała, która by nie miała nic wspólnego z psychiką”. Także Światowa Organizacja Zdrowia przy ONZ (WHO) swego czasu określiła zdrowie, jako stan dobrego samopoczucia zarówno psychicznego jak i fizycznego, a nie tylko nieobecność choroby, czy ułomności. „Choroba jest czymś więcej niż złym funkcjonowaniem organizmu lub też chorego narządu. Choroba jest zewnętrznym wyrazem odbywającej się głęboko w organizmie walki wewnętrznej.”

Nie każdy i nie zawsze musi zostać uzdrowiony

Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie jest Stwórcą zainteresowanym całą naszą istotą, nie jedynie naszym zbawieniem w wymiarze duchowym. Kiedyś otrzymamy nowe, doskonałe ciało, ale dzisiaj, gdy Bóg uzdrawia w nadprzyrodzony sposób, odczuwamy przedsmak tej przyszłości, kiedy nastąpi ostateczne odkupienie naszych ciał (Rz 8,23).

Dobrze jednak wiedzieć, że nie każdy i nie zawsze musi zostać uzdrowiony. Nikt przecież z nas nie uniknie śmierci, bo ciała nasze systematycznie niszczeją. Niekiedy lepiej przygotować siebie lub kogoś na odejście z tej ziemi, niż uparcie modlić się o uzdrowienie.

Mimo wszystko, niech to nikogo nie zniechęca do modlitw o uzdrowienie. Ludzie, którzy nie otrzymali uzdrowienia poświadczają, jakim błogosławieństwem była dla nich ich własna modlitwa, czy też modlitwa zanoszona w ich intencji przez innych.

Już i jeszcze nie

Można powiedzieć, że pierwsi chrześcijanie umieli być narodem eschatologicznym. Bez trudu zdawali sobie sprawę, że żyją jakby pomiędzy dwoma czasami, pomiędzy początkiem i dopełnieniem się końca. Widać to przy Wieczerzy Pańskiej, gdy głosili „śmierć PANA dopóki nie przyjdzie” (1 Kor 11,26). Już poznali dostępne dla wszystkich Boże przebaczenie, ale wiedzieli przy tym, że jeszcze nie osiągnęli doskonałości (Flp 3,7-14). Już należało do nich zwycięstwo nad śmiercią (1 Kor 3,22), lecz ciągle jeszcze brali udział w pogrzebach (Flp 3,20-22). Już chodzili w Duchu, lecz ciągle jeszcze żyli w świecie, atakowani przez pokusy i szatana (Ga 5,16-26). Już zostali usprawiedliwieni i byli wolni od ostatecznego potępienia (Rz 8,1), jednak wiedzieli, że mają stanąć przed Trybunałem Chrystusa (2 Kor 5,10). Otrzymali światło poznania PANA, zakosztowali daru niebiańskiego, stali się uczestnikami Ducha Świętego i zakosztowali wspaniałego Słowa Boga oraz cudownych mocy przyszłego eonu (Hbr 6,4-5).

Po prostu, byli ludem Bożym zdefiniowanym przez przyszłość. Doznawali błogosławieństw przyszłego świata, żyli według jego wartości, otrzymywali Królestwo niezmienne (Hbr 12,28), ale odbywało się to w ramach uciążliwości codziennego życia w tym świecie. Dlatego też zakres biblijnego zrozumienia tej spawy można ująć tak:

● Eon przyszły już się rozpoczął, ale jeszcze nie dopełnił.

● Śmierć Jezusa i Jego zmartwychwstanie już się dokonały, ale oczekiwane jest Jego powtórne przyjście.

● Stan usprawiedliwienia dostępny jest przez wiarę w Jezusa, ale nie ma jeszcze pełnej sprawiedliwości.

● Pokój z Bogiem jest udziałem ludzi wierzących w Jezusa, ale nie nastała jeszcze era pokoju.

● Duch Święty działa potężnie, ale nie przejawia się jeszcze w całej pełni.

● Boże uzdrowienie jest dostępne, ale nie nastała jeszcze era bez choroby i śmierci.

Kluczem do zrozumienia Nowego Testamentu, a zwłaszcza posługi i nauczania Jezusa – w tym posługi uzdrawiania – jest świadomość tego „paradoksu”. Królestwo Boga, czyli Boże panowanie, rozpoczęło się wraz z przyjściem Chrystusa. Poprzez nawrócenie zostaliśmy powołani do życia w Królestwie tutaj, poddając się pod panowanie Jezusa. A to oznacza poddanie się panowaniu wieku przyszłego, jego etyce i mocy oraz urzeczywistnianie tego Królestwa w codziennym życiu. Dlatego prosząc: „niech przyjdzie Twoje Królestwo”, modlimy się przede wszystkim o jego dopełnienie. Ponieważ wszystko to, co mamy w Chrystusie, czym Bóg nas łaskawie obdarzył, rozumieć należy w kategoriach: już korzystamy, ale jeszcze w pełni tego nie posiadamy.

Sprzymierzeńcy naszego zdrowia

Dobrze wiemy, że nasz organizm wymaga higieny. Przecież nowotestamentowe higiano to po polsku: być zdrowym. Nasz organizm dobrze radzi sobie wbrew rozlicznym przeciwnościom. Należy o niego dbać pod każdym względem: duchowym, psychicznym i fizycznym. Dobrze jest orientować się, co sprzyja naszej kondycji, by unikać zbędnych zagrożeń.

●  Mechanizm obronny, immunologiczny

„Ty bowiem ukształtowałeś moje wnętrze, utkałeś mnie w łonie matki. Wysławiam Cię za to, że mnie cudownie stworzyłeś. Twoje dzieła są godne podziwu – moja dusza wie o tym bardzo dobrze. Moje kości nie były Co obce, gdy byłem tworzony w ukryciu, tkany w głębi ziemi”. (Ps 139,13-15 BE)

●  Właściwa dieta

„Potem Bóg powiedział: Oto daję wam wszystkie trawy wydające nasiona, które są na powierzchni całej ziemi, i wszystkie drzewa, których owoce wydają nasiona, niech będą dla was pokarmem”. (Rdz 1,29 BE)

„Następnie PAN powiedział do Mojżesza i Aarona: Powiedzcie Izraelitom: Oto zwierzęta, które wolno wam spożywać spośród wszelkich zwierząt, które są na ziemi: (…)”. (Kpł 11,1-11 BE)

●  Właściwy tryb życia

„On zaś im polecił: Idźcie na pustkowie i trochę odpocznijcie. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet nie mieli czasu zjeść.” (Mk 6,31 BE)

●  Medycyna

„Pozdrawiają was Łukasz, umiłowany lekarz, i Demas.” (Kol 4,14 BE)

„Nie pij już tylko wody, ale używaj też trochę wina ze względu na żołądek i twoje częste niedomagania.” (1 Tm 5,23 BE)

●  Słowo Boże w nas

„Mój synu, zważaj na moje słowa, nadstaw ucha na moje wskazania. Nie spuszczaj ich z oczu, zachowaj je w głębi serca. Są one bowiem życiem dla tych, którzy je znajdują, uzdrowieniem całego ich ciała. Nade wszystko strzeż swego serca, bo w nim jest źródło życia.” (Prz 4,20-23 BE)

●  Doznawanie odpuszczenia własnych grzechów

„Szczęśliwy, komu odpuszczono przewinienie, którego grzech został zakryty. Szczęśliwy człowiek, któremu PAN nie poczytuje winy, który nie nosi w sobie zdrady. Gdy milczałem, próchniały moje kości wśród codziennych moich narzekań. Dniem i nocą ciążyła na mnie Twoja ręka, moja siła osłabła jak w upale letnim. Wyznałem Tobie mój grzech i winy nie zataiłem. Powiedziałem: Wyznam PANU moje występki. Ty przebaczyłeś nieprawość mojego grzechu.” (Ps 32,1-5 BE)

●  Obdarzanie bliźnich przebaczeniem

„Dlatego mówię wam: Wierzcie, że otrzymacie wszystko, o co się modlicie i prosicie, a spełni się wam. Kiedy zaś stoicie modląc się, przebaczcie, jeśli macie coś przeciwko komuś, aby i wasz Ojciec, który jest w niebie, przebaczył wam wasze przewinienia. A jeśli wy nie przebaczycie, to i wasz Ojciec, który jest w niebie, nie przebaczy wam waszych przewinień.” (Mk 11,24-26 BW)

„Dlatego też, kto spożywa chleb i pije kielich Pana niegodnie, dopuszcza się grzechu przeciw Ciału i Krwi Pana. Niech więc człowiek bada samego siebie i wtedy spożywa z tego chleba i pije z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało, spożywa i pije własne potępienie. Dlatego to wśród was wielu jest słabych i chorych, i liczni umierają. Jeśli natomiast sami siebie osądzimy, nie będziemy sądzeni. Jeśli zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, jesteśmy karceni, abyśmy nie zostali potępieni wraz ze światem.” (1 Kor 11,27-32 BE)

●  Modlitwa wiary

„Cierpi ktoś z was? Niech się modli. Jest ktoś w dobrym nastroju? Niech śpiewa psalmy. Ktoś z was choruje? Niech zaprosi prezbiterów Kościoła i niech się modlą nad nim, namaszczając go olejem w imię Pana. Modlitwa odmawiana z wiarą zbawi chorego i Pan go podźwignie. A jeśli popełniłby jakieś grzechy, zostaną mu odpuszczone.” (Jk 5,13-15 BE)

Zdrowy duch w zdrowym ciele

Na zakończenie warto przywołać łacińskie powiedzenie mens sana in corpore sano (zdrowy duch w zdrowym ciele). Człowiek pogodzony z Bogiem dzięki odkupieńczej ofierze Jezusa Chrystusa, może strawestować je sobie bardziej biblijnie: zdrowe ciało dzięki zdrowemu duchowi. „Wszystko przecież, co konieczne do życia i pobożności, Jego Boska moc dała nam w darze przez poznanie Tego, który powołał nas dzięki własnej chwale i doskonałości” (2 P 1,3 BE).

●  Taki człowiek żyje w zgodzie ze swoim Panem, bo się nawrócił i przebaczono mu grzechy, czuje się prawdziwie wolny, rozpiera go miłość do Jezusa i codziennie też stara się, aby pozostawać w tym stanie.

●  Żyje w zgodzie z samym sobą, ze swoimi bliźnimi i środowiskiem.

●  Żyje w zgodzie ze swoim organizmem, bo wie, że to ziemskie mieszkanie bardzo mu się przydaje do wykonywania woli Bożej za jego dni. Dlatego ceni umiar we wszystkim. Jeśli jest zmęczony – to wie, że najzdrowszy jest sen, jeśli się wyspał, to wie, że trzeba wstać, a najwartościowsze lekarstwa – to wysiłek i ruch.

●  Żyje w zgodzie ze swoimi bliźnimi, dlatego gniew i złość opanowuje rozumem, krzywdy i urazy wrzuca do oceanu zapomnienia. Jeśli to od niego zależy, stara się mieć pokój ze wszystkimi ludźmi.

●  W tej determinacji codziennie pozwala się wspierać Słowu Bożemu i Duchowi Świętemu. Dlatego jest szczęśliwy w Jezusie – mimo wszystko i niezależnie od tego, jak się czuje i ile ma lat.

Kazimierz Sosulski